Arthur C. Clarke
Pami�tam Babilon
Nazywam si� Arthur C. Clarke i nie mog� od�a�owa�, �e da�em si�
wpl�ta� w t� ponur� afer�. Ale skoro w gr� wchodzi moralne - powtarzam, moralne
- oblicze Stan�w Zjednoczonych, poczuwam si� do obowi�zku da� wiarygodne
�wiadectwo swej przesz�o�ci. Tylko tym sposobem zrozumiecie dlaczego, z pomoc�
b�ogos�awionej pami�ci doktora Alfreda Kinseya, wywo�a�em nieopatrznie lawin�,
kt�ra mo�e pogrzeba� ogromne obszary zachodniej cywilizacji.
W 19445 roku, kiedy s�u�y�em jeszcze jako oficer radarowy w
Kr�lewskim Lotnictwie Brytyjskim, przyszed� mi do g�owy jedyny oryginalny pomys�
w �yciu. Dopiero za dwana�cie lat mia� si� pojawi� pierwszy sputnik, a ja ju�
ubzdura�em sobie, �e sztuczny satelita by�by wymarzonym miejscem na nadajnik
telewizyjny, z wysoko�ci kilku tysi�cy mil bowiem stacja obj�aby swym zasi�giem
bez ma�a p� globu. Spisa�em sw�j pomys� tydzie� po Hiroszimie, proponuj�c
utworzenie sieci satelit�w przeka�nikowych dwadzie�cia dwa tysi�ce mil nad
r�wnikiem; na tej wysoko�ci w ci�gu jednego dnia wykonywa�yby pe�ny obr�t, a tym
samym utrzymywa�yby si� ponad sta�ym punktem na Ziemi.
Artyku� ukaza� si� w pa�dziernikowym numerze "Wireless World" z
y45 roku; nie przewiduj�c, i� mechanika kosmiczna skomercjalizuje si� za moich
dni, nie stara�em si� opatentowa� pomys�u, a i tak w�tpi�, czy w�wczas by mi si�
to uda�o. (Je�li si� myl�, wol� o tym nie wiedzie�.) Ale wizja ta uporczywie
powraca�a w moich ksi��kach, a dzi� idea satelit�w komunikacyjnych tak ju�
spowszednia�a, �e nikt zgo�a nie wie, sk�d wzi�a pocz�tek.
Owszem, na pro�b� Komitetu Izby Reprezentant�w Do Spraw
Astronautyki i Badania Przestrzeni Kosmicznej podj��em �a�osn� pr�b�
wyja�nienia, jak si� rzecz ma naprawd�; znajdziecie moje �wiadectwo na stronie
trzydziestej drugiej raportu tego� Komitetu, zatytu�owanego Dziesi�� nast�pnych
lat w kosmosie. I jak zobaczycie niebawem, ko�cowe s�owa mej wypowiedzi
zawiera�y ironi�, kt�rej sam w owych czasach nie docenia�em: "�yj�c na Dalekim
Wschodzie, jestem na co dzie� mimowolnym �wiadkiem walki pomi�dzy �wiatem
zachodnim a ZSRR o nie zaanga�owane po �adnej ze stron miliony mieszka�c�w
Azji... Gdy mo�liwe b�d� teletransmisje po torze optycznym z satelit�w
umieszczonych bezpo�rednio ponad danym obszarem, korzy�ci propagandowe mog�
okaza� si� rozstrzygaj�ce..."
S�owa te nadal pozostaj� dla mnie aktualne, cho� o pewnych
niuansach w�wczas nie pomy�la�em - a kt�re, niestety, w lot poj�li inni.
Wszystko zacz�o si� na jednym z owych przyj�� oficjalnych,
kt�re .stanowi� nieod��czny element �ycia towarzyskiego wschodnich metropolii.
Zgoda, mo�e s� i powszedniejsze na Zachodzie, ale w takim Colombo trudno o
konkurencyjne rozrywki. Przynajmniej raz w tygodniu, je�li jeste� kim�,
dostajesz zaproszenie na cocktaile w ambasadzie czy innym poselstwie, British
Council, ameryka�skiej misji wojskowej, L'Alliance Francaise albo jednej z
nielicznych agencji, kt�re sp�odzi�a Organizacja Narod�w Zjednoczonych.
Z pocz�tku, gdy m�j wsp�lnik i ja czuli�my si� bardziej u siebie
pod wodami Oceanu Indyjskiego ni� w kr�gach dyplomatycznych, nikt si� z nami nie
liczy� i mieli�my �wi�ty spok�j. Ale wystarczy�o, �e Mike zorganizowa� pobyt na
Cejlonie Dave'owi Brubeckowi, a wkr�tce zacz�li�my zwraca� na siebie uwag� -
szczeg�lnie od czasu, kiedy ten�e Mike po�lubi� jedn� z najs�ynniejszych
pi�kno�ci na wyspie. Teraz nasz� konsumpcj� cocktaili i wykwintnych kanapek
ogranicza g��wnie wstr�t na sam� my�l, �e trzeba zrzuci� z siebie wygodne
sarongi, by przywdzia� takie zachodnie idiotyzmy jak spodnie, smokingi czy
krawaty.
Po raz pierwszy go�cili�my w ambasadzie sowieckiej, gdzie
wydawano przyj�cie na cze�� ekipy rosyjskich oceanograf�w, kt�rzy w�a�nie
zawin�li do portu. Pod nieod��cznymi portretami Lenina i Marksa k��bi�o si� z
dwustu go�ci, reprezentuj�cych wszelkie kolory sk�ry, wyznania i j�zyki, kt�rzy
je�li nie rozprawiali z przyjaci�mi, to rozprawiali si� bez skrupu��w z w�dk� i
kawiorem. Oddzielony by�em od Mike'a i Elisabeth, ale widzia�em ich po drugiej
stronie salonu. Mike odgrywa� sw�j popisowy numer "I ja tam by�em, w
przepastnych g��binach oceanu" przed zafascynowanymi s�uchaczami, podczas gdy
Elisabeth wpatrywa�a si� z figlarnym niedowierzaniem - a bodaj czy nie wi�cej
os�b wpatrywa�o si� w Elisabeth.
Od kiedy p�k� mi b�benek w trakcie po�awiania pere� na Wielkiej
Rafie Koralowej, czu�em si� szczeg�lnie upo�ledzony na takich wytwornych
imprezach; panuj�cy na nich ha�as o jakie� dwadzie�cia decybeli przekracza
zno�n� dla mnie dawk�. Nieb�aha to u�omno��, zw�aszcza gdy przedstawiaj� mi
osobisto�ci o takich nazwiskach jak Dharmasiriwardene, Tissaveerasinghe,
Goonetilleke czy D�ajawikrema. Tote� kiedy decyduj� si� odej�� od bufetu, szukam
wzgl�dnej ciszy, gdzie mog� spokojnie w��czy� si� do rozmowy, z kt�rej bodaj co
drugie s�owo jestem w stanie zrozumie�.
Sta�em wi�c sobie w akustycznym cieniu du�ej, ozdobnej kolumny,
obserwuj�c sytuacj� z dystansem w stylu Somerseta Maughama, gdy k�tem oka
spostrzeg�em, �e kto� mi si� przygl�da, jakby pyta� "Sk�d my si� znamy?"
Postaram si� opisa� go w miar� dok�adnie, bo zapewne znajdzie
si� wiele os�b, kt�rym posta� ta wyda si� znajoma. By� po trzydziestce i
wygl�da� na Amerykanina. G�adko ogolona, wypucowana buzia, kr�ciutko przyci�te
w�osy i prezencja bywalca Centrum Rockefellera - jeszcze do niedawna nieomylne
cechy gatunkowe, p�ki z powodzeniem nie zacz�li imitowa� ich m�odzi rosyjscy
dyplomaci- i doradcy techniczni. Mia� na oko sze�� st�p wzrostu, bystre piwne
oczy i czarne w�osy, przedwcze�nie posiwia�e na skroniach. Cho� by�em niemal
pewien, �e nie spotkali�my si� wcze�niej, jego twarz mi kogo� przypomina�a.
Dopiero po dw�ch dniach mnie o�wieci�o: pami�tacie nieod�a�owanej pami�ci Johna
Garfielda? To przecie�, wypisz wymaluj, w�a�nie on, jakby wsta� z grobu.
Ilekro� spotykam na przyj�ciu wzrok nieznajomego, automatycznie
w��cza si� m�j wypr�bowany program dzia�ania. Je�li mam do czynienia z
osobnikiem w miar� sympatycznym, ale nie chce mi si� zawiera� znajomo�ci,
stosuj� Zwiad Neutralny, a wi�c przebiegam po nim b�yskawicznie wzrokiem, nie
okazuj�c cho�by mgnieniem oka sympatii, ale i bez wyra�nych oznak wrogo�ci.
Oble�nych cwaniaczk�w za�atwiam przez Coup d'oeil, czyli przeci�g�e,
niedowierzaj�ce spojrzenie, po kt�rym niespiesznie ukazuje si� widok mego karku.
W przypadkach kra�cowych w��cza si� na par� milisekund wyraz obrzydzenia. Sygna�
zazwyczaj dociera do adresata.
Ale ten go�� sprawia� interesuj�ce wra�enie, a �e zaczyna�em si�
nudzi�, odpowiedzia�em mu Przyst�pnym Skinieniem. Po kilku minutach przebrn��
przez t�um, skierowa�em wi�c ku niemu moje zdrowe ucho.
- Hello - powiedzia� (tak, istotnie by� Amerykaninem). - Nazywam
si� Gene Hartford. Mam wra�enie, �e si� ju� gdzie� spotkali�my.
- Niewykluczone - odpowiedzia�em. - Du�o czasu sp�dzi�em w
Stanach. Arthur Clarke, bardzo mi mi�o. Zazwyczaj moje nazwisko trafia w
pr�ni�, ale zdarza si� te� inaczej. Wida� by�o niemal, jak za tymi skupionymi,
br�zowymi oczyma migocz� karty IBM; schlebi� mi kr�tkim czasem potrzebnym na
zaczerpni�cie informacji.
- Pisarz?
- Zgadza si�.
- Ale� to wspaniale.
Najwyra�niej by� szczerze zdziwiony. - Teraz ju� wiem, gdzie
pana widzia�em. By�em raz w studio, kiedy wyst�powa� pan w programie Dave'a
Garrowaya.
(Mo�e i warto p�j�� tym �ladem, ale w�tpi�; zreszt� g�ow� daj�,
�e "Gene Hartford" to wymy�lone imi� i nazwisko nieco za g�adkie po��czenie).
- To pan pracuje w telewizji? - spyta�em. - Co pan tu robi -
zbiera materia� czy na wakacjach?
Odpowiedzia� szczerym, poufnym u�miechem kogo�, kto ma wiele do
ukrycia.
- Mam oczy i uszy otwarte. Co za niespodzianka; czyta�em pa�sk�
ksi��k� Odkrywanie kosmosu, jak tylko si� ukaza�a w... zaraz...
- Pi��dziesi�tym drugim; narobi�a du�o szumu w Klubie Ksi��ki
Miesi�ca.
Ca�y czas bacznie mu si� przygl�da�em, i cho� co� mi si� w nim
nie podoba�o, nie potrafi�em rozgry�� przyczyny. B�d� co b�d� got�w by�em na
powa�ne ust�pstwa wobec kogo�, kto czyta� moje ksi��ki, i na dodatek jest z
telewizji. Wci�� szukali�my z Mikiem kontrahent�w na nasze filmy podwodne.
Jednak nie by�a to, m�wi�c ogl�dnie, specjalno�� Hartforda.
- Niech pan pos�ucha - powiedzia� z zapa�em. - Mam na oku
projekt wielkiej sieci telewizyjnej, kt�ry i pana zapewne zainteresuje - prawd�
m�wi�c, to w�a�nie pan podda� mi pomys�.
Propozycja brzmia�a obiecuj�co i m�j wsp�czynnik pazerno�ci
podskoczy� o kilka punkt�w.
- Bardzo mnie to cieszy. Jaka tematyka pana interesuje? -
Wola�bym tutaj o tym nie rozmawia�, ale mo�e si� um�wimy u mnie w hotelu jutro
ko�o trzeciej?
- Chwileczk�, spojrz� do kalendarza; tak, jestem wolny.
W Colombo s� tylko dwa hotele, w kt�rych zatrzymuj� si�
Amerykanie, i za pierwszym razem trafi�em w dziesi�tk�. Mieszka� w "Mount
Lavinia"; chyba nawet nie wiecie, �e ju� widzieli�cie raz miejsce naszej poufnej
rozmowy. Mniej wi�cej w po�owie Mostu na rzece Kwai jest kr�tka scena w
lazarecie, gdzie Jack Hawkins pyta napotkan� piel�gniark� o Billa Holdena. Mamy
s�abo�� do tego epizodu, bo jednym z kuruj�cych si� oficer�w marynarki,
widocznych na drugim planie, by� Mike. Je�li dobrze wyt�ycie wzrok, zobaczycie
go ca�kiem po prawej stronie, jak obr�cony brodatym profilem zapisuje na
rachunek Sama Spiegla sz�st� kolejk� drink�w. Jak si� p�niej okaza�o, Sama by�o
na to sta�.
W�a�nie tutaj, na tym w�ziutkim p�askowy�u g�ruj�cym wysoko nad
milami obramowanej palmami pla�y, Gene Hartford przeszed� do rzeczy, a moje
skromne nadzieje na godziwy zarobek szybko si� ulotni�y. Jakimi naprawd�
pobudkami si� kierowa�, je�li w og�le on sam to wiedzia�, nie jestem pewien po
dzi� dzie�. Niespodziewane spotkanie ze mn� i wymuszony d�ug wdzi�czno�ci (bez
kt�rego ch�tnie bym si� obszed�) zapewne cz�ciowo to t�umacz�; mimo obnoszonej
pewno�ci siebie musia� by� rozgoryczonym, samotnym cz�owiekiem, kt�ry
rozpaczliwie pragn�� podziwu i przyja�ni.
Posk�pi�em mu jednego i drugiego. W duchu zawsze �ywi�em
wsp�czucie dla Benedicta Arnolda, jak ka�dy, kto pozna� wszystkie szczeg�y
jego sprawy. Ale Arnold tylko zdradzi� ojczyzn�; nikomu przed Hartfordem nie
przysz�o do g�owy, �eby j� uwie��.
Ze snu o worku dolar�w obudzi�a mnie wiadomo��, �e wsp�praca z
ameryka�sk� telewizj� urwa�a si�, w do�� gwa�townych okoliczno�ciach, na
pocz�tku lat pi��dziesi�tych. By�o dla mnie jasne, �e wykopali go z Madison
Avenue za stronniczo�� partyjn�, i r�wnie jasne, �e w tym przynajmniej wypadku
nie pope�niono ra��cej niesprawiedliwo�ci. Wprawdzie z opanowanym wzburzeniem
opowiada� o swych bataliach z t�p� cenzur� i op�akiwa� fenomenalny pono� - acz
nie wymieniony z nazwy - cykl program�w kulturalnych, kt�rego realizacj�
rozpocz��, zanim wyrzucono go ze studia, ale sprawa ju� na tyle wyda�a mi si�
�mierdz�ca, �e mia�em si� na baczno�ci. O ile jednak topnia�o moje finansowe
zainteresowanie panem Hartfordem, o tyle ros�a moja ciekawo��. Kto za nim sta�?
Bo zapewne nie BBC...
Przyst�pi� wreszcie do rzeczy, gdy ju� wyrzuci� z siebie
wszystkie �ale.
- A teraz zdradz� panu co�, co pana poderwie na nogi powiedzia�
zadowolony z siebie. - Ameryka�skim sieciom telewizyjnym wyro�nie niebawem
gro�ny konkurent, i to dok�adnie wed�ug pa�skiego w�asnego pomys�u; ci sami
ludzie, kt�rzy pos�ali nadajnik telewizyjny na Ksi�yc, mog� wprowadzi� znacznie
wi�kszy na orbit� oko�oziemsk�.
- Chwa�a im za to - odpar�em pow�ci�gliwie. - Zdrowa konkurencja
jeszcze nikomu nie zaszkodzi�a. Kiedy start?
- Lada chwila. Pierwszy nadajnik zostanie ulokowany w stosownej
odleg�o�ci na po�udnie od Nowego Orleanu na r�wniku, rzecz jasna, czyli kawa�
drogi od l�du na otwartym Pacyfiku; nie znajdzie si� nad niczyim terytorium,
wi�c nie ma mowy o politycznych komplikacjach na tym tle. I chocia� zawi�nie
sobie wysoko na niebie i daleko od brzegu, b�dzie widoczny jak na d�oni dla
wszystkich od Seattle do Key West. Pojmuje pan? - jedyna stacja telewizyjna,
kt�r� odbiera� mog� ca�e Stany Zjednoczone! Tak, nawet Hawaje! I �adnym sposobem
nie da si� jej zag�uszy�; po raz pierwszy czy�ciutki odbi�r b�dzie mia� ka�dy
ameryka�ski dom. I ch�opcy z dru�yny J. Edgara nic nie wymy�l�, �eby go
zablokowa�.
T�dy ci� wiedli, pomy�la�em; przynajmniej jeste� szczery. Ju�
dawno temu postanowi�em nie wdawa� si� w dyskusje z marksistami i wyznawcami
p�askiej Ziemi, ale je�li Hartford nie zmy�la�, chcia�em wyci�gn�� z niego co
si� da.
- Zanim poniesie pana entuzjazm - wtr�ci�em - chcia�bym zwr�ci�
panu uwag� na kilka niejasnych punkt�w.
- Na przyk�ad?
- Druga strona odpowie pi�knym za nadobne. Nie jest �adn�
tajemnic�, �e lotnictwo, NASA, Bell Labs, ITT, Hughes i kilkadziesi�t innych
agencji pracuj� nad podobnym przedsi�wzi�ciem. Cokolwiek Rosjanie zrobi� swoj�
propagand� Amerykanom, wr�ci do nich z nawi�zk�.
Hartford u�miechn�� si� z politowaniem.
- Doprawdy, Clarke! - powiedzia�. (Ca�e szcz�cie, �e nie
zwr�ci� si� do mnie po imieniu.) - Jestem troch� zawiedziony. Przecie� nie jest
tajemnic�, �e Stany Zjednoczone pozostaj� o ca�e lata w tyle w �adowno�ci
u�ytecznej! A chyba nie s�dzi pan, �e stary ;T. to ostatnie s�owo Rosjan.
Tu ju� zacz��em traktowa� go bardzo powa�nie. Mia� �wi�t� racj�.
Tu m�g� wprowadzi� co najmniej pi�ciokrotnie wi�kszy �adunek u�yteczny ni�
jakakolwiek ameryka�ska rakieta na t� krytyczn� orbit� dwadzie�cia dwa tysi�ce
mil nad Ziemi� jedyn� pozwalaj�c� na geostacjonarne po�o�enie satelity. A kiedy
ju� Stanom uda si� osi�gn�� takie wyniki, B�g w niebie raczy wiedzie�, gdzie
w�wczas b�d� Rosjanie. Tak, w niebie b�dzie wiadomo na pewno...
- No dobrze - przyzna�em mu racj�. - Ale dlaczego pi��dziesi�t
milion�w Amerykan�w mia�oby naraz prze��czy� kana�y na program z Moskwy?
Szczerze podziwiam Rosjan, ale z rozrywk� idzie im gorzej ni� z polityk�. Co
maj� do pokazania opr�cz baletu Bolszoj? A mnie skromna dawka baletu wystarczy
na bardzo d�ugo.
Ponownie skwitowa� moje uwagi tym szczeg�lnym, beznami�tnym
u�mieszkiem. Wstrzymywa� si� z nokautuj�cym ciosem, by zada� mi go dopiero
teraz.
- To pan pierwszy wspomnia� Rosjan - powiedzia�. Owszem, bior�
udzia� w przedsi�wzi�ciu, ale tylko jako wykonawcy. Niezale�na agencja, dla
kt�rej pracuj�, zawiera z nimi umowy na konkretne us�ugi.
- Nie byle jaka agencja - zauwa�y�em sucho.
- Owszem, mo�e i najpot�niejsza. Mimo �e Stany Zjednoczone wol�
udawa�, �e nie istnieje.
- Aha - odezwa�em si� g�upawo. - Domy�lam si�, kto jest pa�skim
chlebodawc�.
S�ysza�em ju� pog�oski, �e ZSRR ma wystrzeli� satelity dla
Chi�czyk�w; teraz okaza�o si�, �e owe pog�oski by�y nader pow�ci�gliwe w
por�wnaniu z prawd�. Ale na ile bardziej pow�ci�gliwe, trudno mi by�o oceni�.
- Podzielam pa�sk� opini� - ci�gn�� Hartford z widocznym
rozbawieniem - na temat rosyjskiej rozrywki. Po pierwszej fascynacji nowo�ci�
wyniki sonda�u Nielsena spadn� do zera. Ale nie po emisji programu, kt�rym ja
si� zajmuj�. Moim zadaniem jest znalezienie takiego materia�u, kt�ry po wej�ciu
na anten� zrujnuje wszystkich konkurent�w. S�dzi pan, �e to niemo�liwe? Niech
pan wypije i przejdzie do mojego pokoju. Mam rewelacyjny film o sztuce
religijnej, kt�ry chcia�bym panu pokaza�.
Jednak nie by� pomylony, cho� przez kilka minut mia�em
w�tpliwo�ci. Ma�o przychodzi�o mi do g�owy tytu��w, kt�re w jeszcze bardziej
wymy�lny spos�b sk�ania�yby widza do prze��czenia kana�u. A taki w�a�nie ukaza�
si� na ekranie: NIEKT�RE ASPEKTY RZE�BY TANTRYCKIEJ Z TRZYNASTEGO WIEKU.
- Nie ma powodu do obaw - zachichota� Hartford ponad terkotem
projektora. - Taki tytu� oszcz�dzi mi przepraw z natr�tnymi celnikami. Jest
ca�kowicie zgodny z tre�ci�, ale w odpowiednim czasie zmienimy go na co�
bardziej chwytliwego dla szerokiej widowni.
Dwie�cie st�p ta�my p�niej, po kilku niewinnych uj�ciach
architektury z du�ej odleg�o�ci, zrozumia�em, o co mu chodzi. Wiecie zapewne, �e
istniej� w Indiach �wi�tynie pokryte mistrzowsko wykonanymi rze�bami o tre�ci,
kt�r� nam na Zachodzie trudno skojarzy� z religi�. Okre�lenie ich jako swobodne
by�oby �miesznym niedom�wieniem; nie pozostawiaj� nic dla wyobra�ni - cho�by
najbujniejszej wyobra�ni. A przy tym s� autentycznymi dzie�ami sztuki, co
r�wnie� mo�na powiedzie� o filmie Hartforda.
Je�li was to interesuje, zosta� nakr�cony w �wi�tyni S�o�ca,
Konarak. Znajduje si� ona, jak zd��y�em od tej pory sprawdzi�, na wybrze�u w
stanie Orisa, oko�o dwadzie�cia pi�� mil na p�nocny wsch�d od Puri. Autorzy
opracowa� robi� uniki; niekt�rzy przepraszaj� za "oczywist�" niemo�no��
zamieszczenia ilustracji, jednakowo� Percy Brown w swej Archltekturze indyjskiej
nie przebiera w s�owach. Rze�by te, powiada z napuszeniem, "maj� bezwstydnie
erotyczny charakter i nie znaj� odpowiednika w �adnej innej znanej budowli".
Mocne to stwierdzenie, lecz nie spos�b odm�wi� mu racji, zw�aszcza po obejrzeniu
filmu.
Praca operatora i monta� by�y wr�cz znakomite; starodawne
kamienie o�ywa�y pod w�druj�cym obiektywem. Ogromne wra�enie robi�y zdj�cia w
przyspieszonym tempie, na kt�rych promienie wschodz�cego s�o�ca przep�dza�y
cienie z ekstatycznie splecionych cia�. Nag�e szokuj�ce zbli�enia scen, kt�re
zrazu wydawa�y si� niepoj�te dla umys�u; nieostre obrazy kamienia
ukszta�towanego r�k� mistrza we wszelkie kaprysy i dewiacje mi�o�ci; niepokoj�ce
podjazdy kamery i panoramiczne uj�cia scen, kt�rych znaczenie oko pojmowa�o
dopiero, gdy zastyg�y w konfiguracjach ponadczasowego po��dania i wiecznego
spe�nienia. Muzyka - g��wnie perkusja, kt�rej towarzyszy� cienki, p�ynny d�wi�k
nie znanego mi instrumentu strunowego - wspaniale odpowiada�a rytmowi obrazu. To
zawodzi�a w leniwym rozmarzeniu, jak pocz�tkowe takty Debussy'ego L'Apres-midi;
to zn�w b�bny doprowadza�y si� zapami�tale do szale�czej, niezno�nej ju�
kulminacji. Kunszt staro�ytnych rze�biarzy i sztuka wsp�czesnego kamerzysty
po��czy�y si� nad przepa�ci� wiek�w, by stworzy� studium orgazmu na celuloidzie,
i r�cz�, �e nikt nie obejrzy tego filmu oboj�tny.
Zapanowa�a d�uga cisza, gdy ekran rozb�ys� �wiat�em, a muzyka
przygas�a z wolna.
- M�j Bo�e! - powiedzia�em, gdy tylko odzyska�em r�wnowag�. -
Pan chce to pu�ci�?
Hartford za�mia� si�.
- S�owo daj� - odrzek� - to jeszcze ma�e piwo, po prostu jedyna
szpula, z kt�r� mog� bezpiecznie podr�owa�. Zawsze da si� obroni� argumentem
autentycznej sztuki, wiedzy historycznej, tolerancji religijnej - wzi�li�my pod
uwag� wszystkie mo�liwo�ci. Ale to i tak nie ma znaczenia; nikt nas nie
powstrzyma. Po raz pierwszy w historii wszelka forma cenzury sta�a si� wr�cz
niemo�liwa. Nie da si� jej po prostu egzekwowa�; cz�owiek we w�asnym domu mo�e
sobie ogl�da�, co zechce. Zamknie drzwi, w��czy telewizor - rodzina i
przyjaciele nawet si� nie domy�l�.
- Sprytna robota - powiedzia�em - ale nie s�dzi pan, �e taka
dieta szybko si� ludziom znudzi?
- Jasne; najzdrowsze s� posi�ki urozmaicone. Znajdzie si� i
sporo konwencjonalnej rozrywki; ju� moja w tym g�owa. A od czasu do czasu
b�dziemy nadawa� programy informacyjne - nie cierpi� s�owa "propaganda" - by
przedstawi� naszej za�ciankowej ameryka�skiej publiczno�ci, co naprawd� dzieje
si� na �wiecie. Nasze specjalne programy rozrywkowe b�d� jedynie wabikiem.
- Nie obrazi si� pan, je�li zaczerpn� nieco �wie�ego powietrza?
- spyta�em. - Duszno si� tu robi.
Hartford odsun�� zas�ony i na powr�t wpu�ci� do pokoju dzienne
�wiat�o. W dole ci�gn�a si� d�uga krzywizna pla�y, na kt�rej pod palmami sta�y
�odzie rybackie, a drobne fale rozbija�y si� pian� u kresu swego mozolnego
marszu z Afryki. Jeden z najwspanialszych widok�w na �wiecie, ale nie potrafi�em
teraz skupi� na nim uwagi. Wci�� mia�em przed oczami te wij�ce si� w upojeniu
kamienne cia�a, zastyg�e w nami�tno�ci twarze, kt�rych ca�e wieki nie zdo�a�y
ugasi�.
Zza plec�w dochodzi� do mnie zn�w ten oble�ny g�os. - Zdziwi�by
si� pan, gdyby pan wiedzia�, ile mamy materia�u. Bo, rzecz jasna, nie istnieje
dla nas �adne tabu. Co si� da sfilmowa�, my mo�emy pokaza�.
Podszed� do biurka i si�gn�� po opas�y, zaczytany tom. - Oto
moja Biblia - rzek�. - Lub, je�li pan woli, m�j Sears i Roebuck. Gdyby nie ta
ksi��ka, nie sprzeda�bym tej serii program�w swoim sponsorom. Wierz� bowiem
bezgranicznie w nauk� i po�kn�li ca�y towar, do ostatniego miejsca po przecinku.
Poznaje pan t� ksi��eczk�?
Skin��em; ilekro� wchodz� do czyjego� pokoju, robi� szybkie
rozpoznanie literackich gust�w gospodarza.
- Raport Kinseya, jak mniemam.
- Mam wra�enie, �e nikt pr�cz mnie nie przeczyta� go od deski do
deski, a nie poprzesta� na por�wnaniu siebie z donios�� statystyk�. Niech pan
wie, �e jest to jedyny sonda� rynku z prawdziwego zdarzenia w tej dziedzinie.
P�ki nie pojawi si� nic lepszego, wyci�gamy z tego, co si� da. Z raportu mo�na
si� dowiedzie�, czego chce klient, a naszym zadaniem jest dostarczenie mu
towaru.
- Chcecie zadowoli� wszystkich?
- Zale�y, jak liczna b�dzie nasza widownia. Nie mamy zamiaru
przejmowa� si� wiejskimi g�upkami, kt�rzy s� zbyt z�yci ze swym �rodowiskiem.
Ale czterem g��wnym p�ciom zapewnimy pe�n� obs�ug�. Na tym polega urok filmu,
kt�ry pan w�a�nie obejrza� - znajdzie si� tam co� dla wszystkich. - Zd��y�em
zauwa�y� - wymamrota�em.
- Nie�le si� ubawili�my podczas pracy nad programem, kt�ry
ochrzci�em mianem Homorama. Nie ma w tym nic �miesznego - �adna post�powa
agencja nie mo�e zlekcewa�y� tej widowni. Co najmniej dziesi�� milion�w, licz�c
te� i panie b�ogos�awione niech b�d� ich chodaki i tweedy. Je�li s�dzi pan, �e
przesadzam, prosz� tylko spojrze� na te m�skie czasopisma artystyczne, kt�rymi
zawalone s� stoiska z pras�. Wystarczy� drobny szanta�, �eby sk�oni� kilku
muskularnych pi�knisi�w do udzia�u w naszych programach.
Zauwa�y�em, �e zaczynam si� nudzi�; s� rodzaje maniactwa, kt�re
dzia�aj� na mnie przygn�biaj�co. Ale Hartforda oceni�em niesprawiedliwie, czego
nie omieszka� natychmiast dowie��.
- Niech pan bro� Bo�e nie my�li - powiedzia� z zapa�em - �e seks
jest naszym jedynym or�em. Sensacja sprawdza si� r�wnie dobrze. Czy widzia� pan
robot� Eda Murrowa na temat kanonizowanego ostatnio Josepha McCarthy'ego? A to
tylko mleko z wod� w por�wnaniu z �yciorysami, kt�re chcemy przedstawi� w naszej
serii Waszyngton za zamkni�tymi drzwiami.
Mamy te� cykl pod tytu�em Ile wytrzymasz?, kt�ry ma oddzieli�
prawdziwych m�czyzn od osesk�w. Nadamy tak du�o ostrze�e� przed programem, �e
ka�dy szanuj�cy si� osi�ek w Ameryce podejmie wyzwanie. Zacznie si� niewinnie,
na �cie�ce przetartej przez Hewingwaya. Zobaczy pan takie scenki z walki byk�w,
�e spadnie pan z krzes�a - albo czym pr�dzej pobiegnie do �azienki - bo pokazuj�
te wszystkie szczeg�liki, kt�rych nie u�wiadczysz w tych wypacykowanych filmach
z Hollywood.
Po tym p�jdzie naprawd� unikalny serial, kt�ry nie kosztowa� nas
z�amanego centa. Pami�ta pan mo�e fotograficzny materia� dowodowy proces�w
norymberskich? Nie widzia� pan tych zdj��, bo ich publikacji zakazano. W obozach
koncentracyjnych by�o sporo fotoamator�w, kt�rzy chcieli w pe�ni wykorzysta�
niepowtarzaln� okazj�. Niekt�rych w�asne zdj�cia zaprowadzi�y na stryczek, ale
dzie�o ich si� nie zmarnuje. Trudno o lepsze wprowadzenie do naszego cyklu
Tortury przez wieki - z godn� opraw� naukow�, a przy tym atrakcyjnego dla
szerokiej widowni...
Mamy jeszcze dziesi�tki innych pomys��w, ale ju� przecie� ma pan
og�lne wyobra�enie. Na Madison Avenue my�l�, �e zjedli wszystkie rozumy na temat
Ukrytej Perswazji - nic z tego. Najlepsi psychologowie praktycy s� dzi� na
Wschodzie. Pami�ta pan Kore� i pranie m�zg�w? Wiele si� nauczyli�my od tego
czasu. Przemoc ju� nie zdaje egzaminu; ludzie z przyjemno�ci� poddaj� si� praniu
m�zg�w, trzeba tylko umiej�tnie si� do tego zabra�.
- A pan - wtr�ci�em - zabiera si� do przeprania m�zg�w w Stanach
Zjednoczonych. Ci�ki orzech do zgryzienia.
- W�a�nie - moi rodacy b�d� zachwyceni, mimo wrzask�w Kongresu i
ko�cio��w. Nie m�wi�c ju� o sieciach telewizyjnych. Narobi� wrzawy, gdy tylko
spostrzeg�, �e nie wytrzymaj� konkurencji.
Spojrza� na zegarek i gwizdn�� z niepokojem.
- Czas zbiera� manatki - powiedzia�. - Musz� do sz�stej zd��y�
na to wasze niemo�liwe do wym�wienia lotnisko. Nie mog� �ywi� nadziei, jak
s�dz�, �e przyleci pan kiedy� odwiedzi� nas w Makao?
- Nie ma mowy; ale mam ju� ca�kiem niez�e poj�cie o pa�skich
planach. A, przy okazji, nie obawia si� pan niedyskrecji z mojej strony?
- Bynajmniej. Im wi�kszy rozg�os nada pan sprawie, tym lepiej.
Chyba nasza kampania reklamowa ruszy pe�n� par� dopiero za kilka miesi�cy,
uwa�am, ie kto jak kto, ale pan zas�u�y� na wczesn� informacj�. Jak ju�
wspomnia�em, to pa�skie ksi��ki podda�y mi pomys�.
G�ow� daj�, �e jego wdzi�czno�� by�a ca�kiem szczera;
zaniem�wi�em z wra�enia.
- Nic nas nie zdo�a powstrzyma� - oznajmi�. Po raz pierwszy
fanatyzm, dotychczas skrz�tnie skrywany za fasad� og�ady i cynizmu, wymkn�� si�
spod kontroli. - Historia jest po naszej stronie. Wykorzystamy dekadencj�
Ameryki jako bro� skierowan� przeciwko niej samej, a jest to bro�, na kt�r� nie
ma sposobu. Lotnictwo nie zdob�dzie si� na akt piractwa powietrznego i nie
zestrzeli satelity z dala od ameryka�skiego terytorium. Federalna Komisja
Telekomunikacji nie mo�e nawet zg�osi� protestu przeciwko pa�stwu, kt�re w
oczach Departamentu Stanu przecie� nie istnieje. Je�li ma pan inne sugestie,
ch�tnie pos�ucham.
Nie mia�em ju� nic do powiedzenia, i nadal nie mam. By� mo�e te
s�owa pos�u�� jako zwi�z�e ostrze�enie, zanim pierwsze prowokacyjne reklamy
uka�� si� w fachowych pismach i wywo�aj� pop�och w�r�d telewizyjnych gigant�w.
Ale czy to si� na co� zda? Hartford by� przekonany, �e nie, i chyba ma racj�.
"Historia jest po naszej stronie". Te s�owa utkwi�y mi w g�owie.
Ojczyzno Lincolna, Franklina i Melville'a, kocham ci� i �ycz� ci jak najlepiej.
Ale do mego serca przenika mro�ny wiatr z przesz�o�ci; jako �e pami�tam Babilon.
przek�ad : Zbigniew Ka�ski
powr�t |